Jedynie szkoda mi było Jordana, biedak pewnie nie wiedział co się tu wyprawiało. W pewnym sensie ja również zostałem zdradzony, znowu. Przynajmniej mogli mi o tym powiedzieć, prawda? Takich rzeczy się nie ukrywa przed przyjacielem. Teraz nawet nie chciałem wysłuchiwać tego co mają mi do zakomunikowania. Nie chciałem ich znać, bo cholernie mnie zranili, bo mnie okłamali, bo zrobili ze mnie debila.
Wstałem z kanapy, wyminąłem zdziwionych "zakochanych", niemal pobiegłem do przedpokoju, założyłem buty i zgarniając swoją torbę wyszedłem z tego przeklętego mieszkania. Mam nadzieję, że więcej nie będę musiał tu wracać. Nie bardzo wiedziałem co dalej ze sobą zrobić. Nie miałem zamiaru iść do domu, nie w takim stanie. Najlepszym rozwiązaniem tego wszystkiego wydawało mi się oznajmienie Fish'owi, że jego idealna dziewczyna (bo taką zgrywała Katelynn) puściła się w Mullinsem, osiemnastoletnim, wrednym, fałszywym rudzielcem. Gdy tylko powiem mu o zaistniałej sytuacji to pewnie zakatuje Matty'ego. Nie będzie miał ani krzty litości, ale zasługuje na to. Zasługuje na całe zło, które zapoczątkował.
Z jednej strony nie powinienem go sprzedawać Jordanowi, natomiast z drugiej aż mnie do tego ciągnęło. Postanowiłem przychylić się ku drugiej opcji oraz niemal natychmiast wcielić ją w życie.
W miarę szybko szedłem przez centrum Memphis, raz po raz mijając jakieś kancelarie prawnicze. Byłem cholernie zdeterminowany, by wszystko wyśpiewać, najlepiej od razu, niestety musiałem jeszcze dojść na miejsce. Tak więc, przyśpieszyłem kroku.
Pół godziny drogi i dotarłem. Otworzyłem czarną bramę oddzielającą ulicę od terenu spółdzielni, po czym wszedłem do klatki. Sprawnie odnalazłem odpowiednie piętro oraz zapukałem do drzwi. Stres zjadał mnie od środka, chciałem uciec, praktycznie już wykręcałem, ale on stanął zdziwiony w przejściu, także zostało mi tylko powiedzenie prawdy.
- Uh, cześć - zacząłem - Słuchaj, mam pewną ciekawostkę, która może ci się nie spodobać, ale powinieneś ją znać.
Chłopak zmarszczył brwi.
- Wejdź.
Poszedłem do salonu, usiadłem na kanapie oraz bawiąc się palcami obmyślałem jak to sformułować.
- O co chodzi?
Postanowiłem zacząć od początku.
- Dzisiaj po szkole postanowiłem porozmawiać z Matty'm Mullinsem, bo od dłuższego czasu nie mieliśmy dobrego kontaktu.
- Do rzeczy - przerwał.
- Byłbyś dla mnie trochę milszy. Łaskawie przychodzę tutaj z informacją, że Katelynn cię z nim zdradza, a ty nie szanujesz ani mojej osoby, ani tego co dla ciebie robię.
Momentalnie jego twarz przybrała kolor mocniej czerwieni.
- Zdradza mnie? Katy mnie zdradza? Z jakimś kujonem!? - wrzasnął.
Kipiała z niego wściekłość, gniew oraz nienawiść.
- Pójdę już - szepnąłem.
Najszybciej jak potrafiłem opuściłem to miejsce. Słyszałem jeszcze dźwięk tłuczonego szkła, nawet przed blokiem. Kate zastanie niezła awantura, ale mi to obojętne.
*
Po tym wydarzeniu od razu poszedłem do domu. Nie było sensu bez celu chodzić po mieście, wolałem przeczytać jakąś dobrą książkę, wypić ciepłą herbatę. Wolałem spokojnje przeanalizować ostatnie wydarzenia.
Usiadłem wygodnie na skraju łóżka z laptopem w ręku, wszedłem na różne portale społecznościowe, sprawdziłem pocztę, po czym wyłączyłem urządzenie.
Nagle zabrzmiał dzwonek smsa.
Vic: Jesteś w domu?
Kellin: Tak, a co?
Vic: Szykuj się, zabieram Cię gdzieś. Będę za 10 minut ;)
Nie odpisałem, ale zamiast tego zacząłem piszczeć ze szczęścia, niczym niezrównoważona psychicznie nastolatka, naprawdę. Jakby na skrzydłach podleciałem do szafy, by wybrać dogodny strój na randkę, bo to chyba była randka, kolejna randka, żeby tak powiedzieć. Nasz związek był idealny, żadnych kłótni, sprzeczek czy niezgodności.
Wyjąłem białą koszulę oraz czarne rurki. Ubrałem się, uczesałem potargane włosy, po czym zszedłem na parter, gdzie siedziała cała moja "rodzina". Do szklani nalałem soku pomarańczowego i w oczekiwaniu sączyłem napój.
- Gdzie idziesz?
Spojrzałem na matkę, która również nalała sobie cieczy do kubka.
- Na randkę. - odparłem.
- Z kim?
Stawała się coraz bardziej natarczywa. Nie wiedziała nic o moim życiu osobistym, o tym, z kim się spotykam. Na szczęście usłyszałem trąbienie dobiegające spod domu. Dziękuję ci Victorze.
- Nieważne, muszę iść. Cześć.
Założyłem swoje schodzone tomsy i wyszedłem. Chłopak wysiadł z auta, po czym słodko pocałował mnie w usta. Chciałem przeciągnąć ten moment, jednak on na to nie pozwolił.
- Zapraszam ze mną. - powiedział uroczo oraz otworzył drzwi od strony pasażera.
Wsiadłem do środka, a Vic zrobił to samo.
Droga mijała w dobrej atmosferze, grało radio, a my śpiewaliśmy wraz z wykonawcami tam puszczanymi. Co jakiś czas mój telefon wibrował, bo Matty za wszelką cenę próbował się do mnie dodzwonić, co skutecznie mu utrudniałem.
Nie wiem ile dokładnie jechaliśmy, myślę, że coś około godziny. Vik gdzieś na uboczu zatrzymał samochód. Oboje wyszliśmy z maszyny, a chłopak splótł nasze palce. Szliśmy leśną dróżką, a ja - jak to ja - nie miałem pojęcia gdzie jestem. Moja orientacja w terenie jest słaba, więc łatwo wyprowadzić moją osobę w pole.
Po pięciu minutach ujrzałem cywilizację. Chyba obeszliśmy Memphis dookoła, bo tej części miasta nie znałem.
Weszliśmy w jakąś uliczkę, a później do jakiegoś lokalu. Victor podał nazwisko kelnerowi, który następnie zaprowadził nas do stolika na końcu sali. Zaraz potem podał nam karty z daniami oraz odszedł.
- No i jak ci się podoba?
- Oprócz tego, że nie wiem gdzie jestem to cudownie - powiedziałem żartobliwie, na co zaśmiał się pogodnie.
- Wybieraj co chcesz, ja stawiam. - puścił mi oczko.
*
Po skończonej kolacji pojechaliśmy do niego. Nie wiem po co, ale nalegał, więc w końcu uległem. W salonie siedział Mike oglądając jakiś film.
- Witam braciszka i jego ślicznego chłopaka! - krzyknął radośnie. - Coś do picia? Papierosa? Pizze? Jointa? Może obejrzymy razem komedię? Albo horror?
- Mike'y. - warknął straszy Fuentes.
- Sory brachu, po prostu chciałbym być dobrą gosposią.
Zachichotałem cicho na jego odpowiedź. Cóż, próbował nas ugościć. Zostawiając zmieszanego chłopaka ruszyliśmy na górę, do jego pokoju. Drogę znałem w miarę dobrze, kilka razy tam zawitałem, nie licząc oczywiście tej dyskoteki, której prawie wcale nie pamiętałem pomimo licznych prób przypominania sobie przebiegu zdarzeń. Bezskutecznie.
Przez godzinę gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Tak naprawdę mieliśmy mnóstwo wspólnych tematów, ale po pewnym czasie postanowiliśmy milczeć. Leżałem wtulony w Vica, czułem bijące od niego, czułem szczęście. Mimo tak wielu upadków, wreszcie byłem w stanie wstać, przy pomocy tego pana obok mnie. Wreszcie...
_________________________________________________________________________________
Koniec słodkości, w następnym zacznie się akcja! Taka akcja akcja, a nie to co dotychczas ;-;
Ale bez spojlerów.
Ostatni rozdział przed początkiem roku, omg.
Liczę na duuuuuuużo komentarzy.
Love.
Ooo ♥
OdpowiedzUsuńJa nie chce końca słodkości, no! :C
Ale.. dobra akcja nie jest zła :)
Weny, czekam bardzo mocno <3 /Merry
Piszcze, piszcze, krzycze i piszcze...
OdpowiedzUsuńAjajaj ;-; tak uroczo hahsgodvsksvksjsgakv
Wyje z Mike'a XDDDDDD
Kocham tego gościa <3
Kellin chodzący promyczek
Viktur taki romntyk :3
I czego chcieć więcej ? ^^
Seksy, seksy, seksy czekam na seksy w następnym rozdziale :>
Alanek moim bogiem <3
Weny KC KC KC KC cx
KOCHAM MIKE'A, KOCHAM GO.
OdpowiedzUsuńAkcja, uuuuu, pisz <3 /anonimek
mike mnie zabił.
OdpowiedzUsuńczekam na seksy, dużo seksów <3 /i
No ale jak to koniec słodkości :"((
OdpowiedzUsuńJuż trudno, akcja jest równie dobra i jestem bardzo ciekawa co takiego wymyślisz
I dalej się zastanawiam czy Vic serio kocha Kellinka, czy to w dalszym ciągu ten zakład. ;-;
No nic, pewnie niedługo się dowiem
Czekam na następny x <3
Mogę więdzieć ile rozdziałów jeszcze planujesz? :)
OdpowiedzUsuń4. To ff składa się z 16 rozdziałów. Przewiduję jeszcze kontynuację + epilog.
UsuńCZEKAM NA SEKSY. DUZO WENY,BUZI /PANDZIA
OdpowiedzUsuńJak wszyscy czekają na seksy to ja też xd
OdpowiedzUsuńPisz kochana <3
weny xx
OdpowiedzUsuńNo trudno..
OdpowiedzUsuńTrzeba bedzie czekac jeszcze jeden rozdzial na seksy ;-;
Ja lubie czytac jak Ty to piszesz :((((((
Mam nadzieje, ze nie opuscisz nas podczas roku szkolnego.
I bedzie supi ff i seksy i jak wszyscy czekaja to ja tez
BUZI BUZI BUZI BUZI CMOK CMOK KC
WENY Alanie... /gejporn lover
Prawdziwa akcja, powiadasz? Mi zupełnie wystarcza to co się dzieje teraz, ale z chęcią poczytam :)
OdpowiedzUsuńPisz szybciutko.