środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział IX (Kellic)

Rozdział zawiera sceny od lat osiemnastu, czytasz na własną odpowiedzialność XDXD
Chcieliście seksy, proszę bardzo.
Liczę na komentarze, dużo komentarzy, tyle co ja łez przy tym straciłam XDDDD
Hang on!
_________________________________________________________________________________
Po naszym pocałunku wszystko układało się nawet dobrze. Atmosfera w domu przestała być taka napięta, kłótnie nie miały już miejsca, znów mogłem w spokoju czytać książki, przeglądać materiały na następne lekcje. W szkole zarabiałem wzorowe oceny, a co najważniejsze Victor coraz częściej zabierał mnie gdzieś po zajęciach. Najczęściej przesiadywaliśmy u niego w pokoju rozkoszując się swoim towarzystwem. Te kilka tygodni minęło naprawdę szybko. Nie ma co narzekać, mi bardzo odpowiadały zmiany jakie zaszły. Moje życie powoli zaczynało nabierać barw, już nie było takie szare jak kiedyś, teraz Vik wlazł do niego z wiadrami kolorowej farby i rozlał ją gdzie popadnie, za co zresztą bardzo mu dziękuję.
¤Vic¤
Plan szedł jak po maśle, Kellin to bardzo łatwowierna istotka, więc dość szybko owinąłem go sobie wokół palca. Wystarczyło kilka miłych słów, trochę czułości, parę spotkań i od razu zaczął mi ufać. To zadanie wcale nie jest takie trudne, ale nie czułem się dobrze, przecież ja najzwyczajniej go wykorzystywałem, raniłem jego uczucia, nawet jeśli on o tym jeszcze nie wiedział. Moje zachowanie było bardzo nie w porządku, bo zacząłem czuć do niego coś więcej. Jest fajnym chłopakiem, przyciągał mnie swoim wyglądem i gdyby nie zakład może naprawdę coś więcej by z tego wyniknęło. Jednak teraz liczyło się tylko, żeby wygrać, bo nigdy nie wiadomo do czego ci debile są zdolni. Jaime miał chyba najbardziej szalone pomysły, pamiętam jak kiedyś wkręcił nauczyciela, że owy umierał na raka, a to tylko dlatego, że postawił mu gorszą ocenę. Już nigdy więcej nie zobaczyliśmy pana Harrisa u nas w szkole. Nawet nie wiem, jakim cudem dorosły człowiek dał się na to złapać, ale chyba Preciado ma jakiś dar. Raczej wolałbym nie wnikać.
Piątek jest jedynym dniem tygodnia, w którym mam okazję spotkać się ze znajomymi na jakiejś większej imprezie, poświętować, a ostatni raz był dość dawno, biorąc pod uwagę nadmiar nauki jakim nas obsypano.
- O cześć Vic! Właśnie gadamy o dzisiejszym wieczorze! - zawołał Tony.
- Dobrze, dobrze. Mam nadzieję, że wszystko przygotowane.
- Jasne, stary, najlepszy towar w mieście! - oznajmił donośnie Mike, co spotkało się z kilkoma wrogimi spojrzeniami uczniów.
- Japa, debilu. - warknął Jaime. - Jeszcze popsujesz cały plan, a wtedy twój kochany braciszek przegra.
- Ma rację. Siedź cicho, młody - pokwitowałem.
- Sory brachu - odparł, po czym odszedł do swojej dziewczyny, Caroline.
To skąpo ubrana, opalona blondynka, czyli ulubiony typ kobiet mojego brata. O dziwo, ta różni się od reszty jego wybranek. Jest miarę inteligentna, nawet miła oraz nawet nie tak pusta, jak by się mogło wydawać. Są ze sobą sześć miesięcy, a ja ją polubiłem.
*
Dom pełen ludzi, głośna muzyka, woń alkoholu, papierosów i skrętów (które wykombinował Mike'y), spocone ciała ocierające się o siebie nawzajem - czytaj wspaniała atmosfera. Zaprosiliśmy chyba pół szkoły, plus trochę znajomych młodszego, całe szczęście, że rodziców wiecznie nie ma w domu, bo zabiliby mnie za to wyprawialiśmy. Nasze imprezy były znane głównie z wódki i seksu. Co poradzić, nam to odpowiadało, ludziom zresztą też. Teraz jest czas na zabawę, a nie na naukę. Chociaż ktoś inny mógłby mieć odmienne zdanie. Na przykład Kellin. Wyczekiwałem przybycia tej małej królewny śnieżki już jakieś dziesięć minut, a czekanie bywa cholernie irytujące. Ale cóż, najwyraźniej będę musiał poczekać jeszcze trochę.
W między czasie poszedłem do kuchni, by Tony zrobił mi drinka. Musiałem jakoś rozładować ten stres. Denerwowałem się, że coś popsuję, a wtedy cały plan nie wypali. Moja rola w tym "przedstawieniu" była ogromna, bo to ode mnie zależało jak to rozegram. To ode mnie zależało, tak naprawdę, wszystko.
- Dobra stary, wiesz jaki jest plan, podwójna dawka - szepnąłem do przyjaciela stojącego za barem.
Ten przytaknął, a ja wziąłem kieliszek z niebieskim napojem i ruszyłem w stronę brata.
- Masz wszystko?
- Jasne, nie mogę cię przecież zawieść brachu - odparł zadowolony.
- Wspaniale.
Jako organizator akcji jestem odpowiedzialny za dopilnowanie danych pionków. Słabo, że nazywam przyjaciół pionkami, ale takie jest życie. Pełne zasadzek i okrutne. Poniekąd.
Usiadłem na sofie w salonie, wciąż szukając wzrokiem Quinna. Gorzej jeśli on nie przyjdzie. Wtedy mój los jest policzony.
Czekałem pięć minut, aż ktoś delikatnie szturchnął mnie w ramię.
- Przyszedłeś! - powiedziałem podekscytowany przytulając czarnowłosego chłopaka.
*
Po godzinie byłem już odrobinę wstawiony, ale mimo to bawiłem się świetnie, nawet w towarzystwie takiej osoby jak Kellin.
Gdy on już przestawał kontaktować (dziękuję Tony'emu i jego drinkom oraz Mike'owi i jego skrętom) zabrałem go na górę, do swojego pokoju. Jeszcze tylko wyciągnąłem telefon by napisać smsa do Jaime'go:
"Jesteśmy u mnie w pokoju. Nasłuchuj, Preciado".
Otworzyłem Quinnowi drzwi, bo nie poradziłby sobie, przecież ledwo trzymał się na nogach. Co chwilę pierdolił o jakichś jednorożcach, tęczy.
- Dotrzesz sam do łóżka?
- Wątpisz w moje możliwości? - zapytał oburzony.
Zapamiętać, nigdy więcej go nie upijać.
Usiadł na skraju łóżka, po czym bacznie obserwował moje poczynania. Ja natomiast przygotowywałem "przemowę".
- Słuchaj Kellin, zapewne jutro nic nie będziesz z tego pamiętać, ale lubię Cię, nawet bardzo.
- To dobrze, bo ja Cię kochaaaaaaaam - przeciągnął ostatnie słowo.
On nic nie będzie pamiętać, Vic, weź się w garść.
Naparłem moimi wargami na jego, a to spowodowało, że trwaliśmy w namiętnym pocałunku. Zdjąłem spodnie, które rzuciłem gdzieś w kąt, nawet nie patrzyłem gdzie. To samo zrobiłem ze spodniami Kellina i siedział przede mną w samej koszulce i bokserkach, zresztą ja byłem w podobnym stanie.
- Bądź głośno - mruknąłem w jego szyję, po czym mocna ją zassałem, przez co powstała pokaźna malinka, która jutro będzie widoczna.
Pozbyłem się jego bokserek oraz bluzki, a następnie powtórzyłem to samo, tylko na sobie.
- Ssij - rozkazałem, pokazując na swoją nabrzmiałą męskość. - Uuuh, właśnie tak.
Gdy skończył mogłem zająć się nim, choć wcale nie musiałem. Objąłem jego przyrodzenie wargami i powoli wziąłem je całe do ust, a to sprawiło mi odrobinę problemu, bo miał się czym pochwalić. Głośne jęki Kellina wypełniały pomieszczenie. Poruszałem głową w górę i w dół, raz po raz dołączając język. Zatrzymałem się na jego końcówce oraz mruknąłem, przez co chłopak drgnął.
- Na plecy - wydyszałem.
Posłusznie zmienił pozycję, a ja sięgnąłem do szafki po lubrykant i prezerwatywę. Nigdy nie wiadomo czy nie nosi w sobie jakiegoś świństwa, a ja szerokim łukiem omijałem chorób wenerycznych.
Założyłem gumkę, posmarowałem całą długość zimnym żelem, co sprawiło mi trochę przyjemności.
Jednym ruchem wszedłem w chłopaka, przez co krótko krzyknął, natomiast ja jęknąłem przeciągle. Nie dałem szansy mu się przyzwyczaić do nowego uczucia, po prostu zacząłem agresywnie poruszać biodrami, co prawdopodobnie sprawiało mu niemały ból. Natomiast ja odczuwałem niesamowitą przyjemność i kilka chwil później doszedłem w prezerwatywę.
Pomogłem Kellinowi, żeby także dosięgnął nieba, przynajmniej to mogę zrobić.
Pocałowałem go w czoło, a on niemal od razu usnął w moich ramionach.
Zamknąłem oczy, ale nagle moja komórka zawibrowała.
Jaime: Gratuluję, wygrałeś zakład. Ty ogierze, hahah.

10 komentarzy:

  1. Jesus Maria <3
    Kocham, kocham, kocham
    Ja chce więcej zakładów i drugiej części Kellina i chorób łóżkowych XDDDDD
    Gratuluje rozdziału ogierze i KC KC KC bardzo XDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownie opisane!
    Szczególnie ten seks, czułam się jakbym stała obok nich :)
    Czekam!

    OdpowiedzUsuń
  3. O boze, seksy! Były! I to nie takie zwykłe, takie zajebiste! <3
    Tylko, co teraz z nimi? ;o
    Vic go zostawi tak sobie, o?
    Nie może! ;c
    No nic, czekam na następny, kocham bardzo <3
    Weny/ Merry

    OdpowiedzUsuń
  4. Akdgsjrhrhdkshfdg, seksy *-* /anonimek

    OdpowiedzUsuń
  5. SEKSY *-* DOCZEKAŁAM SIĘ,JEJ.
    Cudownie wszystko opisane.
    KOCHAM CIE,KOCHAM CIE,KOCHAM CIE. <3
    Czekam na nastepny. / Pandzia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty mnie też,misiu. / Pandzia.

    OdpowiedzUsuń
  7. ''Ty ogierze'' dlaczego się śmieje XDXD
    A co do rozdziału... za je bis ty!
    No i były seksy, jeej
    Tylko co teraz zrobi Vic? Zostawi Kellina? ;-;
    Wydaje mi się, że może być ciekawie, więc już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału c: xx

    OdpowiedzUsuń
  8. JESZCZE NIGDY NIE CZYTAŁAM TAK SUPER SEKSÓW AKDHRHDNDBDHDH. PISZ SZYBKO /i

    OdpowiedzUsuń
  9. Co teraz będzie?
    Vic odejdzie?
    Czekam z niecierpliwością, weny, dużo weny!

    OdpowiedzUsuń