Sceny +18, czytacie na własną odpowiedzialność.
Nie wyszedł taki jaki chciałam, ale nawet mi się podoba. Jeden z lepszych, że tak powiem.
Tak więc, komentarze, dużo komentarzy. Zachęcają mnie bardzo do dalszego pisania c:
Cya.
_________________________________________________________________________________
Victor zerwał ze mnie ubrania, cały czas nie przerywając pocałunku. Ja natomiast ciągle męczyłem się z jego rozporkiem.
- N-nie mogę...
- Daj - wydyszał, po czym sprawnie zdjął spodnie wraz z bokserkami.
Uklęknąłem na podłodze, po czym wziąłem go prawie całego do ust. Był duży, więc to sprawiło mi nie lada kłopot. Powoli zacząłem poruszać głową, na co chłopak zareagował cichym westchnieniem. Z czasem przyśpieszałem ruchy, raz po raz dołączając język. W końcu zatrzymałem się na jego końcówce i ją zassałem.
- Kellin, j-już - mruknął. - Na plecy.
Posłusznie ułożyłem się na łóżku, natomiast Vic wyjął z szafki prezerwatywy i małą buteleczkę lubrykanta. Żel wylał na rękę oraz rozsmarował na swojej męskości, sprawiając sobie przy tym odrobinę przyjemności. Nie przygotowywał mnie, nie było takiej potrzeby. Poczułem go przy wejściu, po czym jednym pchnięciem we mnie wszedł, na co krótko krzyknąłem z bólu. Dał mi się przyzwyczaić, a gdy dałem znak, zaczął delikatnie poruszać biodrami. Przyjemność zaczęła ogarniać moje ciało i na każde kolejne pchnięcie głośno jęczałem. Vik odchylił głowę do tyłu, jego oddech przyśpieszył, ruchy były coraz bardziej niedbałe. Wiedziałem, że długo tak nie pociągnę, więc spojrzałem na niego błagalnie, a on wziął moje przyrodzenie oraz zaczął poruszać po nim dłonią. Chwilę później doszedłem na pościel, a Victor zaraz po mnie w prezerwatywę. Poruszył jeszcze kilka razy biodrami, ale zaraz ze mnie wyszedł.
Cóż, nasza wspaniała randka zakończyła się równie wspaniałym seksem. Nie planowaliśmy tego, skąd. Ufałem mu, więc nie było sensu trwać w "celibacie". Poza tym, już raz ze sobą spaliśmy, a chciałem to powtórzyć na trzeźwo. Szczerze, było warto. Victor jest genialnym kochankiem, jeszcze z nikim się tyle nie namęczyłem i najęczałem co z nim. Kochałem go, to pewne. Z nim byłem naprawdę szczęśliwy. Z nim wiązałem przyszłość. Nie wiem co bym zrobił gdyby mnie zostawił, nie przeżyłbym tego.
Vic poszedł wziąć prysznic, a ja w tym czasie sprawdziłem czy ktoś przypadkiem nie dzwonił, nie pisał. Zastałem tylko kilka smsów od Matty'ego, na które nie miałem zamiaru odpisywać. Napisałem matce, że dzisiaj śpię u kolegi, po czym wyłączyłem komórkę. Chwilę później do pokoju wszedł czysty Vik. Pocałowałem go, zabrałem ręcznik i sam postanowiłem się trochę ogarnąć. Spytałem jeszcze o drogę, po czym wyszedłem z pokoju w poszukiwaniu łazienki. Po drodze spotkałem Mike'a, który patrzył na mnie z dezaprobatą. Pewnie nas usłyszał, pomyślałem. Nie zwracając na to większej uwagi kontynuowałem wyprawę, aż w końcu znalazłem odpowiednie drzwi. Po kąpieli wróciłem do Vica i przegadaliśmy całą noc.
*
Rano byliśmy zmuszeni wstać o szóstej trzydzieści, gdyż wzywał nas obowiązek szkolny. Tym razem nie jechałem do domu, starszy Fuentes pożyczył mi jakieś ubrania, co prawda za duże, ale zawsze. Zgarnęliśmy Mike'a i na miejsce dotarliśmy o godzinie ósmej trzydzieści, co oznacza, że byliśmy spóźnieni na pierwszą lekcję. Nie opłacało się już wchodzić do sali, więc wraz z braćmi poszedłem na słynny murek ich grupki. Praktycznie nikt tam nie chodzi, bo tylko oni mają wstęp, a inni uczniowie po prostu boją się przekroczyć daną granicę. Nawet nauczyciele tam nie zaglądają, więc mieli stuprocentową prywatność. Ja szedłem tam po raz pierwszy, wcześniej nawet nie myślałem, by chociażby tam spojrzeć. Maszerowaliśmy dobre pięć minut, aż w końcu przed nami pokazał się pokaźny, opuszczony budynek obudowany dookoła betonowym murkiem. Na ścianach widniały różne napisy, niektóre wulgarne, a niektóre nawet miały sens. Vic zaprowadził mnie do "ogrodzenia", po czym pomógł usiąść, gdyż było ono dość wysokie i sam na pewno nie dałbym rady.
Siedzieliśmy tam do następnej lekcji, Mike co chwilę coś palił, raz papierosa, raz jointa, a później przestałem zwracać na to uwagę, natomiast ja z moim chłopakiem mieliśmy chwilę dla siebie, chwilę na okazywanie uczuć. Młodszy Fuentes bez przerwy zwracał nam uwagę, że nie chce oglądać gejowskiego porno, że odgłosy, które słyszał wczoraj wieczorem całkowicie mu wystarczają, ale my wykorzystywaliśmy każdą możliwą okazję, by pokazać jak bardzo się kochamy.
Lekcje mijały powoli, siedziałem na biologii, profesor znowu tłumaczył jakieś choroby, nie za bardzo go słuchałem, byłem raczej skupiony na rysowaniu różnorodnych szlaczków na kartce. Nagle poczułem wibracje w kieszeni.
Matty: Kellin, możemy porozmawiać?
Kellin: Nie mamy o czym.
Matty: Proszę, poświęć mi chociaż 5 minut, a wszystko Ci wyjaśnię.
Kellin: Ugh, zgoda. Masz 5 minut po tej lekcji. Z zegarkiem w ręku, Mullins.
Nie odpisał.
Po dzwonku, czekałem na niego pod stołówką. Wcześniej jeszcze oznajmiłem Victorowi, że na tej przerwie się nie spotkamy.
- Kellin.
Za mną ujrzałem rudzielca. Jego twarz wykazywała wiele emocji, głównie determinację i niepewność.
- Słucham. - skrzyżowałem ręce na torsie.
- Nie wiem od czego zacząć - mruknął.
- Też nie wiem, ale masz pięć minut. Tak tylko przypominam. - oznajmiłem z wrednym uśmieszkiem.
- Ta cała sprawa z Katelynn... to nie było tak. My, my nie uprawialiśmy seksu, ale pewnie tak pomyślałeś. Ona po prostu uciekła od Jordana, który ją uderzył, a jako, że znamy się trochę czasu to przyszła do mnie. A później ty zastałeś nas w takiej niewygodniej sytuacji i nawet nie dałeś tego wytłumaczyć.
- Mówisz serio?
- Oczywiście, nie mógłbym się z nią przespać, bo... bo ja jestem gejem, Kellin.
Otworzyłem szeroko usta. Nie, w życiu bym o tym nie pomyślał. A on mi nic nie powiedział na ten temat. Być może zwaliłem całą tą sprawę z Kate, przesadziłem, za bardzo dramatyzowałem. Chociaż mogłem trochę pomyśleć, pogłówkować, a bym na pewno wpadł na to, że Fish bije Kate'y. Nawet mi jej szkoda, a ja, jak ostatni debil, poleciałem wyśpiewać wszystko Jordanowi.
- R-rozumiem. Przepraszam.
Nie umiałem spojrzeć mu w oczy, po tym co mu zrobiłem.
- Jest jeszcze jedno.. Podobasz mi się od dłuższego czasu, myślę, że cię kocham, Kells.
Przepraszam ale musze się napiszczeć......
OdpowiedzUsuńUgh seksy jeju, wreszcie ;-; <3
Wiem, że to dziwne ale Kells uroczo wyglądałby w ciuchach Vika
Co do Matty'ego wiedziałam, że jest gejem.
Zmylił mnie tylko poprzedni rozdział
Niech on sobie znajdzie innego faceta a Kellina zostawi dla Vica.
Czekam tak bardzo na następny kc kc kc kc kc kc <3 ;-;
Weny/M
W życiu bym o tym nie pomyślała, dziewczyno.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że niedługo będziesz to kończyć.
W każdym razie, weny życzę :)
masz rację, to jeden z lepszych rozdziałów!
OdpowiedzUsuńwspaniały, pisz <3 /i
NAJLEPSZY. PISZ SZYBKO /anonimek
OdpowiedzUsuńNAJLEPSZE! WENY. /pandzia
OdpowiedzUsuńBoże, pandzia, nie ekscytuj się tak XDDDDDDDDDDDD
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podobał, no i seksy ;)
OdpowiedzUsuńSuper, pisz.
Pisz szybko!!!
OdpowiedzUsuń