"Co ty robisz w moim łóżku!?" Wrzasnąłem.
Jak on się tu dostał? Przed wyjściem zamknąłem wszystkie okna, pozasłaniałem je, bo przezorny zawsze ubezpieczony. Nie miał jak tu wejść. Niemożliwe, a jednak aktualnie szukał czegoś w telefonie.
"Leżę." Odpowiedział spokojnie.
W tamtym momencie po prostu chciałem mu przywalić. Nie dość, że włamuje się do mieszkania należącego do mnie i Zacka to jeszcze zachowuje się jak królowa świata, lekceważąc wszystkich dookoła. Cholera, tak bardzo go nienawidzę.
"Nie bądź dupkiem, Gaskarth. Co tu robisz?" Zapytałem już nieco łagodniej, co nie zmienia faktu, że byłem wściekły.
Nie żeby coś, ale wyglądał naprawdę słodko. Taki wyluzowany, a jednak odrobinę zakłopotany.
"Przyszedłem odwiedzić mojego najlepszego przyjaciela." Odparł z najpiękniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałem.
"Bardzo śmieszne" Prychnąłem.
Mimo wszystko chciałem zachować kamienny wyraz twarzy, biorąc pod uwagę fakt iż od dłuższego czasu bardzo mi się podoba.
Po chwili wstał z łóżka oraz chowając telefon z powrotem do kieszeni wyszedł z pomieszczenia. Ruszył schodami w dół, a w przedpokoju zastając pijanego Merricka cicho zachichotał, który bawił się jakimś sznurkiem powtarzając, że jest kotem. Korciło mnie, żeby go nagrać i nazajutrz mu to pokazać.
"Zaliczył niezły zgon" Szepnął rozbawiony, na co krótko się zaśmiałem.
"Najwyraźniej."
*
Po godzinie wraz z Alexem siedzieliśmy na sofie w salonie oglądając telewizję. Jakimś cudem uśpiłem Zacka, który ponownie stawiał niemały opór. Dosłownie co chwilę udawał kota, miałczał, drapał wszystko co stanęło mu na drodze. Na szczęście pod ręką miałem pomoc zaoferowaną przez chłopaka siedzącego obok mnie, a sam nie dałbym sobie rady, ponieważ alkohol zmienia ludzi.
Nawet nie wiedziałem co za film oglądaliśmy, bo byłem zajęty spoglądaniem na bruneta. Jego potargane włosy opadły mu na twarz, ale za bardzo pochłonęła go akcja żeby je odgarnąć.. Cóż, lepiej dla małego Jacka.
"Mógłbyś przestać się patrzyć? To irytujące." Mruknął.
Momentalnie stałem się czerwony jak burak.
"Jasne, przepraszam."
I tak mijał czas. Usilnie powstrzymywałem oczy przed wędrowaniem na Gaskartha, natomiast on jakby zadowolony dalej kontynuował oglądanie filmu.
"Nudzi mnie to." Jęknąłem przeciągając 'o'.
"To zróbmy coś innego." Zaproponował. "No już ubieraj się."
"Człowieku, jest środek nocy, usypiam, poza tym nawet jeśli miałbym ochotę gdziekolwiek z tobą iść to nie zostawię Zacka samego." Oznajmiłem.
"Jak chcesz, ja spadam." Założył buty oraz skórzaną kurtkę. "Zobaczymy się jutro" Dodał na odchodnym.
Zobaczymy się jutro?
Przepraszam, co?
Nawet nie wiem czemu z nim rozmawiałem, więc tym bardziej nie ma mowy o następnym spotkaniu. Nie chcę utrzymywać z nim innych relacji niż zawodowe.
Drzwi trzasnęły, a ja zostałem sam ze swoimi myślami. Postanowiłem wziąć krótki, orzeźwiający prysznic. Wyłączyłem grające urządzenie w salonie, po czym cicho ruszyłem do łazienki.
Po kąpieli poszedłem spać. Nie widziałem większego sensu siedzieć do niewiadomo której godziny. Co prawda - lubię oglądać głupie programy puszczane w TV, ale sen jest ważniejszy.
*
Niedzielne poranki, czyli kolejna znienawidzona przeze mnie rzecz, a naliczyłem ich naprawdę wiele.
Czemu akurat tego nie darzę sympatią? Proste. Wszystkie poranki są złe, okropne, niedobre, ty to nazwij, ja ich nienawidzę.
"Zack, pijaku, wstawaj." Potrząsnąłem wykończonym chłopakiem. "No dalej, nie zmuszaj mnie, bym zrzucił cię z łóżka."
"Jeszcze pięć minut." Mruknął niewyraźnie.
"Jak chcesz." Niczym słoń zwlekłem się oraz wylądowałem na podłodze.
Nie byłem na kacu, a jednak czułem niepokojące oznaki w żołądku, że zaraz zobaczę swoją kolację (czyli popcorn i jakieś chipsy).
Pierdolę taką zabawę, pomyślałem oraz zostawiając biednego Merricka dosłownie pobiegłem do łazienki. Klęknąłem przed muszlą klozetową i pozwoliłem mojemu posiłkowi wydostać się na światło dzienne.
Gdy - na szczęście - już skończyłem, umyłem zęby, a następnie ponownie wziąłem prysznic. Od dzieciństwa mam wręcz obsesję na punkcie czystości. Może to jakiś uraz, nie wiem. Nie lubię być brudny w każdym tego słowa znaczeniu. Cały ja.
*
"Alex, proszę cię idź sobie" Jęknąłem cicho, nie chcąc zwrócić uwagi Zacharego robiącego kolacje.
Tak, Zack znów postanowił przybrać rolę kucharki, by upichcić cudowną kolację tylko dla nas dwojga. Takie romantyczne klimaty, ale - jak zwykle - plany musiał pokrzyżować Gaskarth.
"Nie pójdziesz sam to będziesz biegł za samochodem." Powiedział.
"Skarbie, co tam się dzieje!?" Merrick krzyknął z kuchni.
"Nic takiego, gotuj dalej!" Odkrzyknąłem.
"Skarbie?" Brunet zapytał zabawnie poruszając brwiami.
"Alex, proszę." Powtórzyłem.
On jednak to zignorował i wszedł do mieszkania, zupełnie na chama. Popchnął mnie, przez co wpadłem na szafkę. Idiota. Mógł mi tym krzywdę zrobić, ale co go to obchodzi. Ignorant.
Otrząsnąłem się i natychmiast dość szybkim krokiem podążyłem za chłopakiem, który z determinacją brnął do środka domu. Chwilę później stanął przed zdziwionym Zackiem.
"Hejka, nie znamy się, jestem Alex, miło poznać. Do sedna, chcę ci porwać narzeczonego na wieczór."
"Ej, nie jestem jego narzeczonym." Oburzyłem się.
"Nieważne. Chodź Jacky, idziemy." Gaskarth oznajmił, wziął moją rękę i zaciągnął do auta stojącego przed budynkiem.
Skończony z niego dupek.
_________________________________________________________________________________
Ten trochę krótszy niż pozostałe.
Wiele osób pyta się w ilu rozdziałach będzie to opowiadanie. No więc, coś około 10 rozdziałów, może mniej, bo więcej na pewno nie.
Wiem, że długo czekaliście na następny, ale niestety nie mogłam nic zrobić, siła wyższa. Jak nie ma weny to nie ma postów ;-; Ale halo! Wszystkie pomysły wróciły, a co się z tym wiąże ja również.
Dziękuję za tyle komentarzy, naprawdę mnie motywują.
Soł, 14 komentarzy - kolejny? Myślę, że wystarczy.
Do napisania, misie!
+ Zmieniłam playlistę c:
cieszymy się, że już jesteś <3 pisz szybciutko, wenki :**
OdpowiedzUsuńCZEMU TAK MAŁO ;-;
OdpowiedzUsuńJA CHCE WIĘCEJ. JUZ. SZYBCIUTKO.
BO BĘDĘ RYCZEĆ :C
nie wazne xdd ładniutkooo tak bylo <3
Ale... i tak czekam na AKCJE XD
seksy milo widziane xdd
Weny, kooocham mocniutko <3/Merry
RYCZING. ZGADZAM SIĘ Z KOMENTARZEM WYŻEJ, CHCEMY SEKSY I WIĘCEJ AKCJI.
OdpowiedzUsuńPISZ <3 /anonimek
Seksy i więcej akcji w 3 rozdziale? XD
OdpowiedzUsuńWy to jednak wymagania macie XD
Mniejsza,
Jezu aksvkscakacaja
Jak mi się podobał ten rozdział
NIE RÓB MERRIKATA (czy jakos tak)
BŁAGAM
Nie toleruje ich, idk
A Alex taki uroczy chamik jeju XD
Tak czy tak
Weny i mam nadzieje, że nie przesadziłaś z tymi 14 komentarzami ;-: <3 kc
Ale Merrikat jest spoko. Choć i tak bym zastrzeliła Zacka żeby trzymał się z dala od Jacky'ego ;-;
Usuń14 komentarzy to niedużo, najwyżej będziecie czekać 2 lata na rozdział XD
Nadrobiłam.
OdpowiedzUsuńPoczątkowo miałam nie czytać, bo te ludki to nie do końca moja tematyka, ale co tam. Ciekawie piszesz, do typu dialogów się przyzwyczaiłam, więc czemu nie :)
Podsumowując - jest świetnie, Alex jest genialny i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.
Oj nie będziemy czekać dwóch lat ;)
OdpowiedzUsuńZepniemy dupki i szybko dodasz następny :))
No już ludzie, komentujemy xD
Mi się jak zwykle podobało. Nie wiem co jeszcze, świetnie jest. A z seksem się nie śpiesz. Wszystko w swoim czasie :) weny /i
OdpowiedzUsuńTo zabrzmiało jak jakaś rada kierowana przez rodziców w stronę córki/syna "Kochanie, nie śpiesz się z seksem. Jeszcze przyjdzie na to czas". XDDDDDDDDDD Chyba powinnam iść spać :')
Usuńgenialne xd
UsuńSuper ! Czekamy :*
OdpowiedzUsuńNie odczułam tak tego, że był krótszy od reszty ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny, jak zawsze.
Twoje opowiadania są jednymi z lepszych :)
zdecydowanie ten blog jest jednym z lepszych! nie znalazłam jeszcze innego z opowiadaniami o Jalexie czy Kellicu po polsku. jakie jeszcze planujesz napisać?
OdpowiedzUsuńrozdział cudny :*
Głównie Kellic, Jalex i Austlan. Zobaczę jeszcze z czasem, ale na ten moment pozostaję przy nich.
UsuńW jaki sposób liczysz komentarze, by dodać następny? Przepraszam, że pytam, ale również prowadzę bloga i jestem ciekawa, a warto spytać się kogoś kto jest w tym obeznany ;)
OdpowiedzUsuńEj, to miłe, że ktoś uważa iż mam jakiekolwiek doświadczenie.
UsuńW jaki sposób je liczę? To dziecinnie proste.
Odliczam swoje komentarze i wszystkie negatywne, a resztę zaliczam do tych 'prawdziwych' i to je zliczam razem.
W tym wypadku musi to być 14 komentarzy. Brakuje jeszcze 2.
Got it?
Jasne, załapałam :)
Usuńefhjcgsudfhksghfukgsj JEZU KOCHAM CIE DAJ NASTEPNY
OdpowiedzUsuńTEEERAAAZ, ładnie poprosze :)))))
PGAHHAHAH, DODAŁAŚ TEN KOMENTARZ XD
UsuńDobra, już publikuję, nie bij.