czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozdział XI (Kellic)

- N-nie wiem co powiedzieć. - wyszeptałem w miarę możliwości.
Kto by się tego spodziewał? Minęło dopiero kilka tygodni od magicznej przemiany, którą niespodziewanie przeszedł przez zupełnie nieznane mi okoliczności, a tu proszę, Victor Vincent Fuentes chce bym był jego partnerem. Zaskakiwał mnie już wieloma swoimi zachowaniami - między innymi naszą pierwszą randką - ale tego w życiu bym nie przewidział. Miałem w głowie już wiele scenariuszy, jak potoczy się ta znajomość. Na początku myślałem, że wciągnie w jakieś narkotyki, uzależnię się, trafię na odwyk. Później, że robi sobie zwyczajne żarty (znowu), ale w końcu podjąłem jakże wspaniałą - dla niego na pewno - decyzję. Warto spróbować, prawda?
- Zgódź się - powiedział ochoczo.
- Co tu robicie? - zagadał jakby zadowolony Jack, pewnie wygrał dyskusję z Alexem.
- Nic takiego.
- Proszę Kellina o chodzenie - odparł Vic.
Barakat otowrzył szeroko usta i wyszczerzył oczy, na co odpowiedziałem słodkim chichotem. Zareagował tak samo jak ja, co wyglądało dość komicznie. U Vika zawitał pogodny uśmiech, ale jego oczy mówiły coś innego. Był zdenerwowany oraz zniecierpliwiony, a przynajmniej tyle mogłem wyczytać.
- To nieźle. Może ja nie przeszkadzam.
- Widzimy sie później?
- Jasne, Kell. Powodzenia.
Odszedł w stronę chłopaka z różą na dłoni, coś szepnął mu na ucho, po czym zaczęli skakać jak idioci.
- To jak?
- Victorze, będę twoim chłopakiem - oznajmiłem.
*
Lekcje, jak to lekcje, nudne, choć dzisiaj połowa nauczycieli nie stawiła się, by nas nauczać, więc miałem więcej czasu, by poświęcić go Vicowi. Szczerze, byłem chyba największym szczęściarzem pod słońcem. Wielu do niego uderzało na różne sposoby, dziewczyny próbowały przedstawiać swoje krągłości, na co Fuentes pozostawał niezwruszony, natomiast płeć przeciwna nie była nim tak bardzo zainteresowana, by się tak upokarzać, bo dziewczyny się po prostu ośmieszały. Poza tym, u nas w szkole nie było dużo homoseksualistów, większość osób tutaj to jebane homofoby. Co prawda, Vik jest biseksualny, ale zaobserwowałem iż nie zwraca uwagi na kobiety i ich "wyposażenie", a na mężczyzn. Może on jest gejem, a tego nie wie? Zresztą, mniejsza, teraz to mój chłopak. Jak się z tym czułem? Cudownie wręcz. Chociaż nie okazywaliśmy sobie uczuć w szkole to bez przerwy miałem świadomość, że on był gdzieś obok, że cały czas na mnie spogląda. Bardzo mi to odpowiadało i mimo wszystko podjąłem dobrą decyzję. Przynajmniej już nie musiałem narzekać, że jestem samotny.
Po lekcjach postanowiłem porozmawiać z Mullinsem. Jego zachowanie niepokoiło mnie od tych kilku tygodni, prawie wcale nie gadaliśmy, ba, nie zamienialiśmy ze sobą nawet zdania. Unikał mojej osoby na wszystkie możliwe sposoby, wiec może powinienem strzelić takiego porządnego focha i nic z nim nie wyjaśniać?
Szedłem równym krokiem przez miasto, po drodze mijając przechodniów, prawdopodobnie pędzących z pracy do domu. Zazdrościłem im takiego życia, tego, że są niezależni, że mają własne domy, rodziny, dzieci. Czyli tak naprawdę mają wszystko czego ja zawsze pragnąłem - odrobinę szczęścia z ukochanymi osobami u boku i dobrą pracę.
W przeciągu czterdziestu minut praktycznie byłem na osiedlu Matty'ego. Mieszka w pokaźnym wieżowcu w centrum Memphis, całkiem niedaleko centrum handlowego, gdzie zresztą często chodziliśmy dla rozrywki. Od szkoły ma coś około godziny spokojnym spacerkiem, więc to nie tak daleko.
Otworzyłem drzwi ukrywające klatkę schodową, po czym w miarę sprawnie znalazłem się w windzie, bo po schodach drałował nie będę. Wcisnąłem odpowiedni przycisk i czekałem aż maszyna stanie na ósmym piętrze. Gdy to zrobiła, niemal natychmiast z niej wyszedłem. Nienawidzę ciasnych, klaustrofobicznych pomieszczeń. Być może ową klaustrofobię posiadam, kto wie.
Znalazłem odpowiednie mieszkanie, zapukałem, a po krótkiej chwili w drzwiach stanął zdziwiony rudzielec. Dzisiaj wcześniej opuścił zajęcia, to też chciałbym wyjaśnić.
- Mogę wejść? - zapytałem, ale nie licząc na odpowiedź wepchnąłem się do środka.
- Tak, jasne, zapraszam. - mruknął niezadowolony.
Zdjąłem buty, zostawiłem torbę w przedpokoju, by następnie ruszyć do salonu. Jego rodziców nie było od rana do wieczora, bo pracowali, a Matt miał cały dom wyłącznie dla siebie. Dziwiło mnie jedynie, że siedział w samych krótkich spodenkach, co kwalifikowałem jako bardzo rzadkie zjawisko u niego.
- Więc chciałem wyjaśnić zaistniałą sytuację.
- Nie ma co wyjaśniać, po prostu nie podoba mi się twoja znajomość z Fuentesem. - odparł bez emocji.
- Jasne, od początku go nie lubiłeś. Ale chyba teraz musisz się z tym pogodzić, bo to mój chłopak - powiedziałem.
Chłopak spojrzał na mnie podejrzwliwie, ale też ze smutkiem. O co mogło mu chodzić? Wyraźnie coś ukrywał, coś, co go gryzło, być może od dłuższego czasu.
- Gratuluję, czy coś. A teraz przepraszam, byłem dość zajęty.
- Czym?
Nie odpowiedział.
- Matty, co tu się dzieje? - usłyszałem znajomy głos dobiegający z sypialni.
A któż to do nas zawitał? Katelynn, w samej bieliźnie.
Czyli tak naprawdę wszystko już wiadomo. Mullins ma romans z Kate.
I właśnie w tym momencie straciłem ich oboje.
_________________________________________________________________________________
Ok, ten jest krótszy od reszty, ale to specjalnie, działanie zamierzone.
Wszystko idzie bardzo dobrze, w sumie wiele osób by się nie spodziewało takiego obrotu akcji, ale no, lubię zaskakiwać B)
Niedługo, na razie jest tak smutno, chyba, ale niedługo będzie rzygać tęczą, I promise.
Pamiętajcie, że potrzebna jest duża ilość komentarzy c:
Uwielbiam Was.

11 komentarzy:

  1. No to ten..
    No, tego się nie spodziewałam.
    I myślałam, że Matty czuje coś do Kellsa dlatego nie lubi Vica ;-;
    I Kate, która okazała się być za przeproszeniem dziwką.
    Czekam na magię tęczy i tak dalej i mam nadzieje, że Matty się ogarnie i będzie supi.
    Może na oficjalnej randce Kellica jakiś bonus dla czytelników, co? :>
    Weny

    OdpowiedzUsuń
  2. jaka szmata z Katelynne, ale bardzo dobrze, nie lubię jej XD
    PIIIISZ <3 /i

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem za tym bonusem :)
    Świetny, weny.

    OdpowiedzUsuń
  4. dziewczyno, mieszasz nam w głowach.
    cudny /anonimek

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę za krótki, ale skoro tak zamierzyłaś to szykuje się coś dużego.
    Pisz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również jestem za bonusem!
    Ogólnie rozdział świetny, nawet jeśli jest taki krótki.
    Dużo weny życzę, ciekawe co dalej wymyślisz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam juz slow,Madziu.. Dużo weny,powodzenia. /Pandzia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się wciągam w czytanie, a tu koniec ;-;
    Ale i tak rozdział jest supi, zresztą tak jak wszystko co piszesz
    No to teraz czekam na rzyganie tęczą, sranie brokatem, dużo naklejek i seksy w tych naklejkach. XDXD Mam taką piękną wizję, o nie. Vic w naklejkach pieprzy Kellina w naklejkach. Kellic w naklejkach, z nieba sypie się brokat, a nad nimi rozpościera się tęcza. <3
    Dobra nic, chyba mnie słoneczko przygrzało
    Weny, weny i jeszcze raz weny x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NAJLEPSZA WIZJA EVER XDDDDDDDDDDDDDDDD Pomyślimy XD

      Usuń
    2. hahahaha, to myśl szybko, chciałabym to przeczytać xd

      Usuń
  9. Króciutko ;C
    Ale i tak mi się podobało <3
    Popieram Poison! XD takie.. "naklejkowe seksy" XD
    Dobra, nie ważne XD
    Bardzo czekam na następny, Alanku <3
    Weny/ Merry

    OdpowiedzUsuń