sobota, 10 stycznia 2015

One (Austlan)

Który normalny nastolatek zostaje na wakacje w rodzinnym mieście? Tego roku akurat musiało trafić na mnie. Od dłuższego czasu planowałem wyjazd za granicę, popijanie drinków nad morzem albo przesiadywanie w ciepłym vanie, podczas gdy rodzice zjeżdżają na nartach, zresztą większość moich rówieśników wyjechała, a nie chciałem być gorszy. Co nie wypaliło? Ojciec, jako prezydent San Jose, musiał zostać. Matka wraz z nim, przecież co powiedzą ludzie, jak żona głowy miasta wyjedzie, zostawiając męża ze wszystkimi problemami? No i oczywiście ja - syn idealny, wzór dla innych, prawdziwy skarb rodziców, również byłem zmuszony dwa miesiące przesiedzieć w domu. Nie żeby coś, lubię marnować swój czas przed telefonem, komputerem czy telewizorem, lubię wychodzić z chłopakami, lecz w tym roku chciałem coś innego.
Aktualnie popijałem jakże niezdrowego - według mojej mamy - energetyka, raz po raz wysyłając głupkowate smsy do kolegów. Nie miałem nic innego do roboty. Poważnie kontemplowałem nad opuszczeniem willi Ashbych, jednak to niemożliwe, aż do ukończenia osiemnastego roku życia. Zresztą bogaty styl egzystencji wcale mi nie przeszkadzał. Dostawałem to, o czym marzyłem, tylko to się liczyło. Posiadałem ładnego chłopaka (tak, posiadałem jest odpowiednim słowem), masę znajomych, no i ogrom pieniędzy, które wydawałem na co tylko pragnąłem. Prawdopodobnie brzmię jak rozkapryszone dziecko, jednak takie są realia. Alan Ashby to najprzystojniejszy jak i najbogatszy mężczyzna w Kaliforni.
- Kochanie, szykuj się, za chwilę mamy sesję zdjęciową. - usłyszałem.
- Nigdzie nie idę, jestem zmęczony wiecznymi wywiadami, sesjami, kto wie jeszcze czym.
- Dobrze wiesz, że to dla ojca bardzo ważne, więc szybko leć do siebie, przebierz się w normalne ubranie i za pięć minut widzimy cię przed domem. - warknęła, stojąc już przede mną, matka.
- Dobra. - mruknąłem, wstałem z wygodniej sofy oraz poszedłem do swojego pokoju na piętrze.
Mieszkałem całkiem nieźle. Wielkie okna umożliwiały mi spoglądanie na szarych ludzi o każdej porze dnia i nocy. Za nimi wybudowany był niewielki balkon do przesiadywania i rozmyślania. W większości spędzamy tam czas z Andy'm późnymi wieczorami.
Czyżbym zapomniał przedstawić mojego chłopaka? Nazywa się Andrew Biersack. Czarne włosy, czarne ciuchy, czasami ciemny makijaż. Chyba to najbardziej mnie w nim pociąga, ten mrok. Rodzice nie wiedzą o tym związku oraz o tym, że jestem gejem. Swoją orientację odkryłem dawno, bo jak miałem piętnaście lat, jednak nic im nie mówiłem. Ojciec chyba by mnie wydziedziczył, a ma ważniejsze sprawy, na przykład rządzenie miastem, podpisywanie papierów, urządzanie bankiecików dla nadętych biznesmenów, ah, żebym ja się na tym znał.
Wyciągnąłem białą koszulę, ciemną marynarkę i jeansy. Cóż, innego stroju nie założę.
- Alan, łaskawie rusz swoje dupsko do auta! - krzyknął ojciec.
Jak on mnie denerwuje.
- No już! - odkrzyknąłem zirytowany.
Najpierw całe dnie przesiaduje w biurze, a gdy wraca, oczekuje ode mnie posłuszeństwa. Tak naprawdę wcale go nie znam. Aż żałuję, że dostałem po nim drugie imię. Jako dziecko wiecznie przesiadywałem na strychu tej pięknej willi, płakałem i tym podobne. Dlaczego? Właśnie przez niego. Inne dzieci miały wspaniałych rodziców, wraz z opiekunami grali w piłkę nożną, koszykówkę, natomiast moi opiekunowie pracowali. Matka pomagała ojcu w ratuszu, zostawiając mnie samego. Nieciekawa sprawa.
Ubrałem na siebie drogie szmaty, po drodze zwinąłem telefon oraz ruszyłem do czarnego vana. Wsiadłem, zapiąłem pasy bezpieczeństwa.
- Pamiętacie jakie panują zasady podczas sesji? - mężczyzna zapytał.
Przypomina je za każdym razem, ale nie, trzeba znowu. To się robi nudne.
- Tak, skarbie, możesz być spokojny. - matka oznajmiła.
- Alan? - ponownie zapytał.
- Tak, trudno zapomnieć, kiedy co tydzień to powtarzasz. - odparłem ugryźliwie.
- Zachowuj się, gówniarzu, jesteś na moim wyżywieniu, pod moją opieką, należy mi się szacunek. - podniósł głos.
Nie odpowiedziałem, co zdecydowanie go ucieszyło. Prowadził auto z tym obrzydliwym, zwycięskim uśmieszkiem. Czekałem tylko, kiedy ów uśmiech zniknie, bo musiałem z nim spędzić kolejne pół godziny.
*
Dotarliśmy na miejsce o czternastej. Weszliśmy do niewielkiego, nowoczesnego budynku. Podeszliśmy do lady, Dean podpisał kilka papierów (tak, mówię do ojca po imieniu), dostaliśmy się do windy oraz wyszliśmy z niej na odpowiednim piętrze. Byłem już cholernie znudzony staniem z boku i patrzeniem na rodziców rozmawiających z jakimś eleganckim mężczyzną. Ustalanie niektórych rzeczy jest monotonne. Najlepsze w tym wszystkim, że nie mogę się wtrącać. Zresztą, i tak wiecznie siedzę cicho, więc to też mi wisi. Ich sprawa, niech robią co chcą.
- Okej, zapraszam. - powiedział w końcu fotograf.
Głośno odetchnąłem. Wreszcie. Jeszcze zostało tylko głupie pozowanie do zdjęć i koniec, czyli tak z dziesięć minut.
Stanąłem obok Jody, przyjąłem maskę zadowolonego syna oraz znosiłem migającą lampę błyskową.
Nim się obejrzałem, starszy mężczyzna nam podziękował. Napisałem smsa do Andy'ego o następującej treści: "Ok, już skończyłem, gdzie się spotykamy?" i niemal wybiegłem z bloku.
Andy: Przyjdź do mnie, planuję coś jeszcze zrobić.
__________
O nie, pierwszy rozdział.
16 komentarzy - następny. Powodzenia, może się wyrobicie do 2016 :\

23 komentarze:

  1. ANDREW
    A N D R E W
    A
    N
    D
    R
    E
    W
    KOCHAM CIĘ, CHYBA WIESZ
    PA

    OdpowiedzUsuń
  2. TO JEST CUDOWNE. CUDOWNE CUDO!
    KOCHAM CIĘ ALEX!
    Pisz więcej, plosieęęęę *robi ułocze oczka kotka ze Shreka*
    A
    N
    D
    Y
    Rozwalasz mój mózg, dziękuję, kocham cię, dobranoc!

    OdpowiedzUsuń
  3. To będzie pierwsze przeczytane fan fiction z Andym, mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle
    Pierwszy rozdział cudowny :3

    OdpowiedzUsuń
  4. coś takie mam przeczucie że coś zrobisz znowu że się nie pozbieramy xd /wera

    OdpowiedzUsuń
  5. CO TU ROBI ANDY CO SIE DZIEJE /anonimek

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli też powinnam pisać "ANDYYY!!!"? No ok, niech będzie xD
    A mi się tam jako początek ogólnie bardzo podoba. Sam zamysł ciekawy.
    I czekam na rozwój akcji i "wielkie wejście" huehue :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Weny w następnych rozdziałach ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziś wchodzę jeszcze raz na ten rozdział i widzę, że go nie skomentowałam, nie wiem czemu, nevermind ;-;
    W każdym bądź razie podoba mi się to co napisałaś, Alex i Andy, no nieźle XD
    Czekam na następny, komentować ludzie!
    Weny :)/ Merry

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże. .. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Andy Andy Andy Andy Andy Andy Andy Andy Andy Andy Andy Andy Andy Andy Andy Andy Andy ♥♥♥♡♡♡♥♥♥ OMG !! To będzie wspaniale opowiadanie *-* ♡

    Czekam czekam weeeny !!! ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Czemu wchodzę na ten rozdział dopiero teraz? .-. Będzie ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak mnie tu dawno nie było :)
    Skończyłaś już Kellica, zaczęłaś Austlana, a ja musiałam wszystko nadrabiać :)
    Ale mniejsza o to, opowiadanie zapowiada się naprawdę ciekawie :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej co tu robi Andy ?? :*

    OdpowiedzUsuń
  13. ANDY?!?!?!?!?! (Przepaszam musiałam)
    To się zaczyna naprawdę nieźle,
    Wszystko wspaniale, chce już zobaczyć ten bliski kontakt z Andrzejem.
    KIEDY POJAWI SIĘ AUSTIN? :O:O:O
    JA NIC NIE WIEM TO BYŁO ZA KRÓTKIE
    mam ochote przeczytać go 3 raz, bo jest wspaniały serio.
    Pierwszy Austlan którego w ogóle czytam, mam nadzieje, że upoje się nim do tego czasu, aż będę umiała angielski (hahahahhahahhahahahahhahahahhahahahhahahahahhahahahhah, śmieszek ze mnie)
    Kocham bardzo :(
    Mam nadzieje, że do każdego rozdziału takie coś (komentarz niby) Ci starczy :(((((( weny kochanie

    OdpowiedzUsuń
  14. Chce rozdział, więc kkomentarz
    ~pois

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chce frania ktory posuwa gerda na stole w jednym z opowiadan. Niestety to sie nie spelnilo i jestem obrazona na zycie.

      Usuń
    2. To okrutne
      Życie jest okrutne
      I przepraszam, als chyba coś przypomina ta twoja wizja /:
      Ps zgadnij kto rozjebał telefon i teraz nie może zalogować sie na gg bp nie pamięta numeru ani mejla. Zgadnij kto jest taki truciznogentny
      Ps2 mam sok malinowy

      Usuń
    3. Aha czy Ty cos sugerujesz :/
      Ps a ja mialam takie wazne pytanie, przypomnij sobie musisz sobie przypomniec :'(
      Ps2 lubie sok malinowy

      Usuń
    4. Ps3 moge Ci podac Twoj numer gg pojzenie ://

      Usuń
    5. A nawet jeśli /:
      Chyba robie Ci tu spam...udam,że jest mi przykro upsik
      Ps tak, wyjde za Ciebie
      Ps2 to taka mpja nowa dieta. Na soku malinowym ok
      Ps3 skąd wiesz, ze jestem tą trucizną, za którą się uważam (((błagam hylp mi)))
      Ps4 GERARD SIE PRZEFARBOWAŁ CZY TY WIESZ

      Usuń
    6. No ciekawe co sugerujesz :/ a spam przezyje bo tesknilam omg
      Ps jestem najszczesliwszym alexem na ziemi ok
      Ps2 sok malinowy z biedronki jest super
      Ps3 ja nie wiem strzelam
      Ps4 POWIEDZ ZE NA RUDO PLS

      Usuń
    7. Jak romantycznie luv
      I chyba jest już 16 komentaezy ups /:
      Ps no domyślam sie
      Ps2 biedronki to obrzydliwe stworzsnia
      Ps3 uwazaj bo ja nie jestem buletpruf
      Ps4 na szaro
      I wygląda jak za czasów Black Parade
      Placzs tak mocno

      Usuń
    8. Ja wiem zawsze jest romantycznie
      Aha Ty to robilas specjalnie :((((
      Ps dobrze, ze sie domyslasz :/
      Ps2 aha?!1?1!1?1!1!1?
      Ps3 bede uwazac ok? :/
      Ps4 onie ja chce to zobwczyc plsplspls gerard why

      Usuń