Praca w sklepie muzycznym to sama przyjemność. Już jako nastolatek wiedziałem, że mój zawód w przyszłości będzie związany z muzyką. W wieku szesnastu lat bardzo chciałem założyć coś na podobieństwo zespołu, a dość dobrze gram na gitarze, więc to żaden problem. Jednak nigdy nie udało mi się znaleźć innych chętnych członków.
Tak ogólnie, mam na imię Jack, mam dwadzieścia jeden lat oraz jestem sprzedawcą w sklepie mojego znajomego, Riana.
Rian to łysy dwudziestoczterolatek. Znamy się od szkoły ponadgimnazjalnej, kiedy był jedną z największych zmór uczniów. Jakoś tak po liceum zmienił tok myślenia i się 'zaprzyjaźniliśmy', później założył firmę oraz mnie zatrudnił i od tamtego dnia widzę go niemal codziennie.
Moi współpracownicy to w większości mili ludzie, tacy jak Matty, pogodny rudzielec czy na przykład Kellin, długowłosy pedałek.
Niestety zawsze istnieją wyjątki, a jest nim na przykład Alex, chłopak z mojego rocznika. Niby pracuje z nami od początku, bo to znajomy Dawsona, ale nigdy nie darzyłem go ogromnym zaufaniem. Był dla mnie cholernie wredny. Tylko, jakby nie patrzeć, ja dla niego też.
"Dzień dobry pani, w czym mogę pomóc?" Zapytałem przymilnie wysokiej kobiety z mnóstwem tatuażów.
" Poszukuję płyty zespołu Suicide Silence, The Black Crown" Odpowiedziała.
Właśnie to lubię najbardziej, doradzać osobom ze wspaniałym gustem muzycznym.
Sam nie mogłem wyjść zza lady do zamknięcia sklepu, więc postanowiłem zawołać Gaskartha.
"Alex! Pokaż pani gdzie leży The Black Crown!"
On na odpowiedź przewrócił oczami, po czym zaprowadził kobietę do odpowiedniej półki.
W ciągu tego dnia klientów było jeszcze kilku, ale nie na tyle dużo bym się przepracował. To również lubiłem - nigdy nie wracałem zmęczony do domu, ponieważ to tylko osiem godzin siedzenia na krześle, przyjmowanie zapłat, wklepywanie wyuczonego na pamięć kodu do kasy oraz wołanie kolegów.
Pożegnałem się ze wszystkimi, po czym wyszedłem zadowolony z budynku. Dziś nie była moja kolej zamykania lokalu, więc mogłem wyjść o szesnastej.
Spacerkiem dotarłem na ulicę, przy której mieszkam. Baltimore ma to do siebie, że nie trzeba iść niewiadomo ile by dojść na miejsce. Urodziłem się tu, więc znałem większość zakamarków czy kryjówek. Wraz ze swoim wpółlokatorem mieliśmy małe mieszkanko w centrum, ale nie płaciliśmy za nie dużo. Właściciel był na tyle hojny, by dać je nam prawie za darmo, bo pięćdziesiąt dolarów miesięcznie to nie dużo. Najwyraźniej chciał się go pozbyć, a wraz z Zackiem skorzystaliśmy z okazji.
"W domu!" Krzyknąłem po otworzeniu drzwi.
Chłopak wyszedł bodajże z kuchni w fartuchu.
"To teraz bawisz się w kucharkę, tak?" Zaśmiałem się cicho, na co wzruszył ramionami.
"Jak w pracy?" Zapytał chcąc zmienić temat.
"W pracy jak zwykle, nudno"
Skinął głową, a następnie wrócił z powrotem do pomieszczenia, gdzie urzędował wcześniej.
Ja natomiast zostawiłem torbę na brązowej szafce w przedpokoju. Zwinnie zsunałem czarne vansy ze stóp oraz poszedłem szukać Zacka. Jak myślałem robił coś w kuchni i to cud, że niczego nie spalił.
"Mmm, jak tu pięknie pachnie" Zażartowałem.
"Nie bądź, wredny. Gotowałem to pół dnia" odparł uderzając mnie delitaknie w ramię.
"Przepraszam" powiedziałem, po czym pocałowałem go w policzek. Chłopak uśmiechnął się pod nosem ciągle mieszając coś w garnku.
Nasze zachowanie było podobne do szczęśliwej, wieloletniej pary. On grał troskliwą żonę, natomiast ja żywiciela rodziny choć powinno być odwrotnie i gdyby nie to, że jako pierwszy znalazłem pracę pewnie tak by to wyglądało. Nie kochaliśmy się jak w prawdziwym związku, nawet nie umiem tego nazwać. Myślę, że byliśmy po prostu bardzo dobrymi przyjaciółmi bez większych korzyści. Nie wiem czy czuł do mnie coś mocniejszego, bo nigdy nad tym nie myślałem.
Po całkiem smacznej kolacji, którą przygotował postanowiłem pójść spać. Mimo mało wyczerpującej pracy jednak oczy odmawiały mi posłuszeństwa, a umysł usypiał, więc bez sensu siedzieć nawet nie wiadomo po co skoro można wypocząć.
Wziąłem szybki prysznic, ubrałem czyste bokserki na noc, nastawiłem budzik, by rano Zack nie musiał mnie budzić oraz położyłem się w dwuosobowym łóżku.
*
Sen przerwał mi dzwonek telefonu.
"Halo" Warknąłem.
"Ugh, cześć tu Alex, ten fajny Alex z pracy. Sprawę mam"
"Skąd w ogóle masz mój numer?" Zapytałem.
"Nie interesuj się. Zostawiłeś w sklepie iPoda ze słuchawkami, a zamykałem, więc go sobie wziąłem. Rozumiem, że nie chcesz go z powrotem, nie ma sprawy, mogę go zatrzymać."
"Oczywiście, że nie możesz go zatrzymać, debilu. Jutro w pracy go odbiorę" Niemal krzyknąłem
Mówiłem już jak bardzo go nienawidzę? Zawsze wpycha nos w nieswoje sprawy, zabiera rzeczy oraz wykorzystuje wszystkich dookoła..... ugh, nawet nie chcę myśleć o tym idiocie.
Wręcz cudownie. Miałem niemal stuprocentową pewność, że nie usnę, a mój iPod jest w rękach Gaskartha. Noc bez muzyki nocą straconą.
Wygrzebałem się z łóżka, po czym cicho ruszyłem korytarzem do salonu, gdzie urzędował Merrick.
"Um, Zack?"
Chłopak spojrzał w moje zaspane oczy.
"Jeszcze nie śpisz?" Zapytał.
"Tak wyszło" Mruknąłem. "Słuchaj, nie pożyczyłbyś mi swojego iPoda? Swój zostawiłem w pracy, a na telefonie nie przechowuję żadnych piosenek."
Poszedł do stolika, na którym leżało urządzenie.
"Jasne, trzymaj" Odparł ze szczerym uśmiechem. "Tylko nie siedź długo, bo też niedługo idę spać, a kręcić mi się nie będziesz, bo zabiję"
Odpowiedziałem krótkim chichotem i wróciłem do sypialni.
Szybkim ruchem odszukałem schowane gdzieś na dnie szafki nocnej zapasowe białe słuchawki, podłączyłem je oraz włączyłem wybraną piosenkę.
Czas mijał szybko, nim się obejrzałem towarzysz zawitał do mnie, jednocześnie prosząc bym już usnął. Jednak ja odmawiałem, nie było nawet mowy o spaniu. Można uznać, że mój organizm postanowił zarwać nockę, a ja nie miałem innego wyjścia jak uznać jego wybór. Siła wyższa, niestety. Albo stety, sam do końca nie wiem.
Nie chciałem go obudzić, więc poszedłem do kuchni, po szklankę wody, ewentualnie jakąś kanapkę bądź pięć.
W ten sposób zrobiła się dwudziesta druga. Zack dawno już spał, z pokoju gościnnego mogłem słyszeć jak chrapie, a ja siedziałem na sofie oglądając głupie programy w telewizji. Tak najprościej zabić czas.
Tylko... czułem w brzuchu naprawdę nieprzyjemne uczucie, jakieś kłucie, nie umiem tego dokładniej określić.
Może to dlatego, że jutro zobaczę Alexa.
_________________________________________________________________________________
No i proszę, zaczynamy Jalexa. Wiem, pierwszy rozdział nudny, wprowadzenie, ale jak zawsze - fabuła się rozwinie, bla bla bla.
Ogólnie rzecz biorąc to bardzo dziękuję za tyle wyświetleń przy ostatniej części Kellica, może się powtarzam - po tym ficu DODAM KONTYNUACJĘ TAMTEGO OPOWIADANIA ("Your forever is all that I need" <KLIK>).
Więc, czekam na komentarze, bo wtedy to mnie bardziej motywuje, mówiąc krócej - rozdziały dodaję szybciej.
Chcesz być informowany o nowych postach? Napisz w pytaniu swój numer gg, ewentualnie fb <KLIK>
No i ten. Do napisania.
ale ty tak poważnie ?
OdpowiedzUsuńrozdział był cudowny !
już nie mogę się doczekać następnego !
wreszcie jakiś polski, dobry Jalex /i
W sumie to myślałam, że zaczniesz Jalexa jakoś tak miesiąc po Kellicu,
OdpowiedzUsuńAle to chyba i lepiej, że jest szybciej
Dla przypomnienia
Spojlery górą, spojlery rządzą
I KOCHAM ALEXA W TYM OPOWIADANIU BOZE AKAVAHFAHSVAHAGFAHACAFHBCJJAJAJAFSUSCAB KCKCKC
weny
Zgadzam się, Alex tutaj jest trochę uroczy, trochę wredny i trochę nieprzewidywalny. Zapowiada się naprawdę dobre opowiadanie, będę czytać. Dużo weny xx
OdpowiedzUsuńPISZ SZYBKO, O JEJU, KOCHAM /anonimek
OdpowiedzUsuńco to za styl pisania?? w języku polskim dialogi pisze się od myślników, a nie w cudzysłowie. tak pisze się w języku angielskim. po cholerę piszesz literacko źle. żeby koniecznie być "zangielszczona" czy co??
OdpowiedzUsuńPiszę literacko źle?
UsuńDoprawdy?
Nie muszę się tłumaczyć, wiesz, w końcu to moje opowiadanie.
Ale.
Bardzo podoba mi się ten styl pisania, cudzysłowia dodają uroku całemu dialogowi co sprawia, że opowiadanie nabiera barw.
A no i tak. Koniecznie chcę być "zangielszczona", bo to cool i w ogóle :/
Ugh, chciałam coś zmienić w tym ff, ale jak zwykle jest do dupy, supi
nie chodzi o "zmiany" w ff, bo piszesz dobrze, ale piszesz po POLSKU. nie po angielsku. w języku polskim dialog zapisuje się od myślników. takie są normy w literaturze polskiej, nie zmienisz tego, a podczas gdy ty piszesz w cudzysłowach, piszesz po prostu błędnie
UsuńHuh, czyli teraz jestem niezapoznana z normami w literaturze polskiej X'D
UsuńNie mówię, że nie, możesz mieć własne zdanie, z którym niekoniecznie się zgadzam z dwóch prostych powodów:
First - wprowadziłam cudzysłowia, by jakoś urozmaicić opowiadania. Widzisz, na blogach pełno jest tych myślników, a dla mnie to nudne.
Second - jeśli to "błąd", nie mam zamiaru go poprawiać. Jeśli zaczęłam pisać w ten sposób - tak samo dokończę.
Chyba wszystko jasne, zrozumiałe, no.
Takie zdanie mają polscy literaci, ale Ty wiesz lepiej, co nie XD
UsuńUrozmaicenie opowiadania. Szkoda, że błędne i zupełnie niepotrzebne.
Opowiadania urozmaica się fabułą, ciekawymi opisami itp, a nie zmianą całego systemu pisania. Szkoda, że nadal upierasz się przy swoim i nie widzisz głupoty, którą popełniłaś i nadal twierdzisz, że to "urozmaicenie".
Nie czepiałabym się, gdybyś pisała po angielsku. Gdyby tam ktoś zaczął pisać od myślników, ludzie również zwróciliby mu uwagę :)
Nie popełniłam głupoty i będę się upierać przy swoim jeśli wiem, że mój tok myślenia jest poprawny i idzie w dobrą stronę.
UsuńNie rozumiesz o co mi chodzi z "urozmaiceniem".
I nie potrzebnie się czepiłaś. Dobrze wiemy, że zrobię jak będę chciała, bo to moja decyzja, która, zresztą, już zapadła.
Nie żeby coś, naprawdę doceniam, że taka uwaga padła. Jednak nie wezmęjej do siebie, nie przemyśle, gdyż nie czuję takiej potrzeby.
"Błąd" - jak to stwierdziłaś - jest i będzie, klamka zapadła.
Poza tym, pragnę poinformować iż będzie tak tylko w tym ff XDDDDDD chciałam zobaczyć jak ludzie zareagują, a jak widać wyszło niefajnie. Cóż.
Mnie to razi, bardzo, bardzo razi, bo dla mnie w polskich opowiadaniach takie coś jest po prostu niedopuszczalne, więc musiałam zwrócić Ci uwagę. I tak zrobisz co chcesz. Więc powodzenia.
Usuń"Dla mnie". Cieszę się, że wyraziłaś taką, a nie inną opinię. Przynajmniej teraz wiem, że w takich sprawach eksperymentować nie mogę (jeśli chodzi o bloga". No i wreszcie mogłam z kimś podyskutować. Także dziękuję, poprawię się (?). W następnym ficu już będzie dobrze.
Usuńrób jak uważasz za stosowne i tak będę czytać xd jesteś najlepsza /anonimek, wow
OdpowiedzUsuńDziwnie sie czyta jak dialogi nie są od myślników ale przecież ja tam sie moge przyzwyczaić XD
OdpowiedzUsuńAHAHAHAHAHAHA XDD
No cóż.
Supi wszystko, na razie nic sie nie dzieje ale znam Cie na tyle, że wiem iż zrobisz w najmniej spodziewanym momencie wielki BUM XDD
Aahahah boli mnie głowa :')
Przepraszam, zjebany i bezsensu ten mój komentarz ale.. ważne, że jest <3
Weny! /Merry
Masz rację, rób co chcesz, pisz jak chcesz, a ja i tak zostane, bo piszesz zajebiście :**
OdpowiedzUsuńnie sluchaj nikogo, to twoje opowiadanie. jest wspaniale ;)
OdpowiedzUsuńweny
No głupi ten anonim :)
OdpowiedzUsuńWedług mnie te cudzysłowia to naprawdę dobry pomysł, dobrze, że na niego wpadłaś.
Pierwszy rozdział nawet ciekawy, bo spodziewałam się czegoś innego i nudniejszego x'D
Dużo, dużo weny życzę.
Zgadzam się z tobą
UsuńGdzie się podziewasz, długo nie było rozdziału :)
OdpowiedzUsuńRozdział zajebisty, w ogóle tak się jaram ze nie wiem, bo ostatnio nie miałam co czytać ������
OdpowiedzUsuńLecę czytać następne + przepraszam ze z anonima ��
@_need_a_hug