sobota, 19 lipca 2014

Prolog (Kellic)

Poranki w Memphis nie należą do najprzyjemniejszych. Przenieśliśmy się tu z Medford, gdy ukończyłem naukę w szkole podstawowej, szczerze, nie bardzo odpowiadał mi ten pomysł, bo przecież tam miałem przyjaciół, ale przeprowadzka była oczywiście według mamy konieczna. Odkąd ojciec umarł w nieszczęśliwym wypadku moja rodzicielka stała się bardziej stanowcza, poświęca nam mniej uwagi, choć wiem, że jest to spowodowane jej nadgodzinami w pracy, a i tak ledwo wiązaliśmy koniec z końcem. Wraz z moimi siostrami - Becky i Rose - tworzymy dość problemową grupkę dzieci, których raczej nikt by nie chciał ze względu na nasze wybryki. Czasem sam się dziwię jak rodzicielka z nami wytrzymuje.
Becky - 16 letnia gówniara, która uważa, że wszystko jej się należy irytuje mnie chyba najbardziej. Bez wysiłku chciałaby osiągnąć sukces w życiu, jest w stanie nawet sprzedać własnego brata dla paru głupich bluzek z nadrukami. Nie znoszę jej, ale ją kocham.
Rose - rok młodsza od swojej siostry, bardzo uczynna, dobra. Uwielbia zwierzęta, kiedyś niemal przekonała matkę do kotka, tylko jakoś nie wyszło, a szkoda.
Uczęszczamy razem do szkoły, na nieszczęście gimnazjum umieścili w budynku, gdzie znajduje się moje liceum.
Na koniec Kellin, czyli ja - 18 letni, niewychowany, rozwydrzony, pyskaty, nieposłuchany dzieciak bez jakiegokolwiek szacunku dla dorosłych. Kilka razy wylądowałem na komisariacie za moje wybryki, o których wolałbym nie mówić.
Uczę się dobrze, bez problemu zdałem do dobrego liceum w Memphis. Jestem typem kujona, muszę mieć wszystko zapisane (ze względu na moją cholernie krótką pamięć). Swoją przyszłość planuję dość szczegółowo i zapowiada się ona świetliście. Mam zamiar dostać się na studia prawnicze, pracować w jakiejś niewielkiej kancelarii za miastem, może nawet w Londynie, bo właśnie tam chcę wyjechać. Moja decyzja zostania adwokatem zapadła nieodwołalnie, kiedy zrozumiałem, że mój ojczym nienawidzi wszystkich prawników. Niestety jestem jeszcze nastolatkiem, wiecznie zakłopotanym swoją niezdarnością, sfrustrowanym życiem i przerażonym własnym seksualizmem, zaledwie o krok w poprawczaku, a nawet być może szkole podoficerskiej, dokąd ojczym chce mnie zesłać za niesubordynację. Jako były żołnierz piechoty morskiej głęboko wierzy, że chłopców należy wychować żelazną ręką, a mój cięty język, homoseksualizm i wrodzona awersja do dyscypliny sprawiały, iż chciał się jak najszybciej pozbyć mnie z domu. Nie sądzę bym kiedykolwiek mu to wybaczył.
W szkole jestem szarą myszką, posiadam swoją grupkę dobrych znajomych, z którymi trzymam się na dobre i na złe, to mi w zupełności wystarcza.
Matty - uroczy rudzielec, mogę śmiało powiedzieć, mój najlepszy przyjaciel, miło mnie przyjął, wspierał, darzę go ogromnym zaufaniem.
Alex - odrobinę buntowniczy młodzieniec starający wywrzeć jak najlepsze wrażenie pośród rówieśników, towarzyski.
Jack - ciekawska osoba, nawet bardzo, a czasem nawet przesadnie. Uwielbia wciskać nos w nieswoje sprawy i, że się tak wyrażę, mamy w tym temacie wiele wspólnego. Chłopak Alex'a, co nikogo zbytnio nie dziwi, idealnie do siebie pasują, jak najbardziej ich wspieram oraz staram się pomagać w miarę moich - jakby nie patrzeć małych - możliwości dobrą radą w temacie miłości.
No właśnie.. jeśli mowa o sprawach sercowych jestem w tym dość słaby, zresztą sam wpakowałem się w niezłe bagno.
Serce nie sługa, nie mogłem wybierać, samo w końcu odnalazło swoją drugą połówkę.
Był nią Victor Vincent Fuentes, chodzący ideał, postrach szkolnych korytarzy. Ten, który traktuje mnie jak ostatnią szmatę, zwykłe popychadło. Tak, to jego darzę najsilniejszym uczuciem.
Vic, moja miłość.

_________________________________________________________________________________

Trochę przykro, że tamto opowiadanie zniknęło, jakby nie patrzeć wymagało jakiegoś wkładu z mojej strony, nawet tego najmniejszego.
Mimo wszystko wracam z kolejnym, jeszcze lepszym (według mnie). Na pewno będzie więcej akcji, przewiduję jakieś speciale, soł zapowiada się ciekawie.
Nie sądziłam, że prolog dodam jeszcze dzisiaj, ale gładko mi się pisało. Mam głowę pełną pomysłów na rozdziały, więc początkowo opublikuję je w najbliższym czasie.
Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze to czyta. Przypominam o komentarzach (i jak już musicie to z anonima, jednak osobiście wolę z konta).
Trzymajcie się, do następnego!
~adrianek

11 komentarzy:

  1. jaki świetny prolog zazdroszczę talentu <3
    czekam

    OdpowiedzUsuń
  2. Najzajebistszy prolog jaki czytałam. Pisz szybko

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się naprawdę ciekawie.
    Pisz :3 /i

    OdpowiedzUsuń
  4. misiu mój kochany,nie raz Ci już mówiłam,że wspaniale piszesz,i zdania nie nigdy nie zmienię. Świetnie! Oby tak dalej. Czekam na więcej :c/M

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham misiu,najmocniej. / M

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny prolog. Ciekawie się zapowiada c;
    Czeka na więcej xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Ło Jezu, kocham cię, najlepszy jaki czytałam. Pisz szybko <3 /anonimek

    OdpowiedzUsuń
  8. cudowny, jesteś wspaniała, pisz

    OdpowiedzUsuń
  9. Szupi się zapowiada, pisz szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  10. No no... Zaciekawiło mnie, baardzo. Już podoba mi się postać Vica, ok XDDDD Kujonowaty Kells? Hmm... Może być ciekawie XD
    Na razie nie mogę nic więcej powiedzieć, piszesz fajnie, tylko jedna rzecz rzuciła mi się w oczy: opisałaś Kellina jako "nieposluchany", nie wiem, czy chodziło ci o "nieposłuszny", bo z tym pierwszym słówkiem spotykam się po raz pierwszy, no nie wiem XDD
    Ok ok, życzę weny, dodawaj szybko pierwszy rozdziaaaalik!
    <3

    OdpowiedzUsuń