niedziela, 21 grudnia 2014

7. (Kellic)

¤Vic¤
Strasznie się zestarzałem. Już najmniejsze czynności sprawiały mi kłopoty, na przykład pochylanie się czy bieganie. Spory czas temu doznałem poważnej kontuzji, co sprawiło, iż zaprzestałem uprawiać jakikolwiek sport. Na szczęście moja sylwetka pozostała taka sama, a zgromadzonego tłuszczu nie widać. Co się jeszcze zmieniło? Urosły mi włosy, ale to bardzo. Aktualnie mam je za ramiona, ale jakoś nigdy nie mogę trafić do fryzjera. Czy ja naprawdę kontempluję nad moimi kudłami? Starość nie radość... Co ja gadam. Gdzie się podział dawny Vic?
Uśmiech mimowolnie zawitał na moich ustach. Rozmyślanie o teraźniejszości czasami potrafi być śmieszne. Jednak o wiele bardziej śmieszyła mnie wizja ponownego zobaczenia Quinna. Na początku nie miałem pewności, spotkać go czy nie? Jednak ostatecznie postanowiłem nic nie odwoływać. Normalne, koleżeńskie spotkanie po latach. Napijemy się piwa, pogadamy, a później wrócimy do swojego życia zapominając o drugim.
Włożyłem lekko zniszczone trampki, skórzaną kurtkę oraz wyszedłem. Byłem zestresowany? Ani trochę, szczerze, zwisało mi to, naprawdę. Chce spotkania to się spotkamy, nie to nie.
Szedłem prostą drogą, nie zważając na resztę świata. Moim marzeniem w tamtym momencie było szybko dotrzeć na miejsce, usłyszeć jego głos po tak długim czasie rozłąki. Odrobinę tęskniłem.
Mijałem kolejne samochody z uśmiechem na twarzy. Coraz bliżej. Dokładnie po piętnastu minutach dotarłem na miejsce. Mały barek w centrum o nazwie "Red Rose" musiał wystarczyć. To nie jakaś tam speluna dla mało zamożnych ludzi, to całkiem niezla speluna dla wszystkich kategorii mieszkańców Memphis. Czemu nazwam ów barek speluną? To znaczy, nie tylko ja, sam właściciel, a mój dobry przyjaciel z meksykańskiej grupki, Jaime również. Właśnie! Zapomniałem opowiedzieć co się stało z chłopakami. Preciado, jak już oznajmiłem, jest właścicielem czerwonej róży, znalazł sobie ładną striptizerkę i razem tworzą parę. Mike mieszka ze mną, a Tony wyjechał do Medford studiować politykę. Da się studiować politykę? Nieważne, w każdym razie zostaliśmy we trójkę. Młody zaczął rapować (nie można go słuchać, to okropne), z Perry'm nadal utrzymuję kontakt, na sto procent niedługo do nas przyjedzie.
W oddali zobaczyłem chudą, niską sylwetkę z długimi włosami. Zauważyłbym więcej, gdyby nie ciemność, która niedawno zapadła w Stanach. Prawdopodobnie tylko w USA, przecież na świece panują różne strefy czasowe.
Postać stawała się coraz wyraźniejsza, a ja mogłem ujrzeć Kellina. Chłopak podszedł jeszcze bliżej, stanął na palcach, a następnie mnie pocałował. Lekko go odepchnąłem.
- Hola, hola, hola. Też miło cię widzieć. - powiedziałem uprzejmie.
- Ta, jasne. - mruknął, jednocześnie drapiąc się po głowie z niezręczności, która zapanowała.
Wcale się nie dziwie, jeszcze przed chwilą rzucił się na mnie, jak pies na mięso.
- Może wejdziemy? - zaproponowałem.
- Czemu nie.
Otworzyłem drzwi oraz ustąpiłem pierwszeństwa Kellinowi niczym prawdziwy dżentelmen, znalazł wolny stolik, usiedliśmy, a ja zawolałem Jaimego.
- Joł, Vic, kopę lat, stary! - zawolał, ściskając moją dłoń.
- Ty stary koniu! Ile to minęło? Dwa dni? - zaśmiałem się.
- Jeden dzień, dwadzieścia trzy godziny, czterdzieści pięć minut i... pięćdziesiąt sekund, jeśli być dokładnym. - spojrzał na zegarek.
- Dobrze, że nie podałeś milisekund. - zażartował Quinn.
- W sumie to... - Preciado zaczął. - Minął dokładnie jeden dzień, dwadzieścia trzy godziny, czerdzieści pięć...
- My poprosimy dwa piwa, dzięki. - przerwałem szybko w śmiechu.
Odszedł od stolika. Jest, udało się!
- To opowiadaj, co tam u ciebie, jak życie i tak dalej. - zagadałem.
- Serio nie masz lepszych tematów? - zapytał.
- Nie widzieliśmy się, nawet nie wiem dokładnie ile, nieoczekiwanie dzwonisz do mnie po tym czasie rozłąki, nagle chcesz spotkania, jakim kurwa cudem mam mieć lepsze tematy? - warknąłem.
Nie zapowiada się ciekawa rozmowa.
- Masz rację, przepraszam. - oznajmił. - Po prostu tęskniłem.
- Ja też, szczególnie po tym jak zostawiłeś mnie na lodzie w liceum.
- Pamiętaj, że to twoja wina. - powiedział defensywnie.
- Wiem, ale cię nawet błagałem na kolanach o przebaczenie. Kurwa, zlałeś mnie.
- A jak byś inaczej postąpił?! - krzyknął.
- Nie tak, jak ty, to na pewno! - odkrzynąłem.
Łzy napłynęły do jego pięknych oczu, zerwał się z krzesła jak opętany oraz wybiegł z lokalu. Spanikowałem. Powiedziałem za dużo. Cholera jasna, Victor! Widzisz chłopaka po paru latach i mówisz takie rzeczy! Miał prawo być zły, miał prawo ze mną zerwać, miał do wszystkiego prawo. Znowu zjebałem.
Również wstałem z krzesła i za nim pobiegłem. Może jakoś to odratuję? Nie wiem.
Sprawnie otworzyłem drzwi oraz wylądowałem na ulicy. Szyciej, Vic, jeszcze go zgubisz.
W jednym momencie życie przeleciało mi przed oczami. Dlaczego?
- Kellin! - wrzasnąłem.
Upadł na ziemię, a jedyne co można usłyszeć to pisk opon. Samochód stanął, a ja błyskawicznie podbiegłem do jakby martwego Kellsa. Zacząłem nim potrząsać, by choć na chwilę otworzył swoje wcześniej zapłakane, jasne oczy. Na około było pełno krwii. To nie może być koniec, nie teraz.
- Kellin, proszę, obudź się. - zapłakałem. - Kellin, kocham cię, tak bardzo, Kellin...
__________
End of story. Tak, koniec. Uznałam, że nie ma co tego przeciągać. Czekajcie jeszcze na epilog. Zobaczę czy dodam go w sobotę, czy może wcześniej, czy później.
W każdym razie 15 komentarzy - epilog.
Dodaję rozdział w moje urodziny, choć miał być wczoraj, przepraszam.
Zapomniałabym! Wesołych świąt, szczęśliwego nowego roku, dużo prezentów itp.
PEES, razem z poisonem stworzyłyśmy blog o nazwie Frebola, nie oceniajcie, po prostu obserwujcie XD <KLIK>

18 komentarzy:

  1. Zniszczylas mi zycie, dzieki -.-
    Ja tu czekalam na big love a ty go zabilas :c
    Booooze ;-;
    Ale.. wszystkiego najlepszego :)
    No i rowniez wesolych swiat :)
    Czekam na epilog, weny :)/Merry

    OdpowiedzUsuń
  2. NO KURWA CHYBA NIE..................................
    JA SIĘ NIE ZGADZAM!!!!!!!!!!!
    TAK NIE MIAŁO BYĆ
    NO NIE NIE NIE NIEEEEEEEEEEEEEE
    ZNISZCZYŁAŚ WSZYSTKO
    TA MIŁOŚĆ MIAŁA ROZKWITNĄĆ, A TU CO? NIC.
    JAK MOGŁAŚ? :'))))))))))))))))))))))))))))
    czekam na epilog, weny :')

    OdpowiedzUsuń
  3. Dalej płacze przez Frebole i zapraszam wszystkich do śledzenia efektów naszej współpracy, nie zawiedziecie sie :|
    Ale co do rozdziału
    Wiedziałam, no wiedziałam, że wymyślisz coś w tym stylu
    I szczerze mówiąc trochę bawi mnie to zakończenie, ale nie wypowiem się, bo wyjdę na człowieka bez serca (znowu) XD
    idk co mogę jeszcze napisać
    Czekam na nowe opowiadanie, a teraz idę spać
    Weny, luv u

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wierzę w to /wera

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieee Alex chyba oszalałaś... !!!! :'( jak mogłaś mi to zrobić ?!?! No kurwa i to ma być KELLIC ?! :')
    Nie no z takim zakończeniem nigdy się nie spotkałam... pierwszy rozdział z Viciem w roli głównej i juz The End. .. nasz kurwa !!!! XD nie nie nie ja tego poprostu nie pojmuje... xd
    w każdym razie wyszło tak romantycznie... Jezu nie wiem co pisze xd CZEKAM NA EPILOOOG !!! ♡♡♡
    KC !!! ♥♥♥

    No i oczywiście wesołych Świąt ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudownie wyszedł, najlepszy :)
    Może jestem bez serca, ale takie zakończenie jest idealne, czekam na epilog :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Super :) to znaczy nie super
    Z resztą sama nie wiem jak zareagować
    zabiłaś Kellina :( /i

    OdpowiedzUsuń
  8. kurka wodna Kellin :'(
    wiedziałam ,że coś wymyślisz po czym wszystcy będziemy zdziwieni ale no
    nie wazne ,świetnie wyszlo ,czekam na epilog :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Otóż odkryłam ten blog dzisiaj około dziesiątej rano i w ten trzy godziny przeczytałam wszystko.
    Takie perf <3
    Mi się podoba to zakończenie, może dlatego, że jestem kocham smutne zakończenia?
    IDK, i tak płakałam.
    Potajemnie liczyłam na Cashby'ego w tym ficu, ale cichooo (bo pojawił się Jalex)
    Ogólnie stwierdzam, że masz talent, wielki talent, ja chcę więcej, więcej, więcej!
    Tak bardzo nie umiem pisać komentarzy,
    ALE ALEX, borze wielki i zielony, TO JEST IDEALNE!!!
    Ryczę.
    Pozdrawiam, wenywenyweny i wespołych świąt <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Cooo?
    Ale...
    Ok, ja nie jestem w stanie nic napisać.
    Czekam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu nie wiem dlaczego ale cieszę się z tego zakończenia taki Happy End o.O
    wtf ? Jestem dziwna XD nie ważne nie czytaj tego XD
    w każdym razie czekam na epilog ♡
    Papa, weny ;)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, pozdrawiam i czekam na epilog :))

    OdpowiedzUsuń
  13. jesteś nie możliwa, weny :***

    OdpowiedzUsuń